Zobacz również:

Przedsiębiorca z umową B2B, to nie Twój pracownik!
Nie wiem czy wiesz, ale od kilku miesięcy zmieniło nam się w Polsce prawo, które dało inspektorom Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) nowe uprawnienia. Te, o których najgłośniej na rynku, to te dające inspektorom możliwość dokonania oceny, że umowa B2B jest de facto umową o pracę i natychmiastowe nakazanie przekształcenia dokumentów, aby odpowiadały prawdzie.
Nie będę tu się rozpisywał o samej ustawie i o pracy inspektorów PIP, ale zwrócę uwagę na jedną rzecz, która pogrąża pracodawców i daje inspektorom wręcz argumenty do ręki w trakcie jednej rozmowy z działem HR.
Co to takiego?
No to teraz zastanów się – jeśli Twoja firma poza osobami zatrudnionymi na umowę o pracę, współpracuje także z osobami w oparciu o umowy B2B, to w jaki sposób mówi do tych osób, jak się do nich zwraca i jak je opisuje?
W bardzo wielu przypadkach, mówi o nich „nasi pracownicy”, „nasz zespół”, „nasza kadra”, łącznie z tym, że podczas wizyty inspektora PIP również w ten sposób opisuje te osoby!
A to nie są NASI PRACOWNICY!
To przedsiębiorcy, z którymi zawarliśmy umowy na wykonanie konkretnych zadań. Nie podlegają oni tym samym zasadom co pracownicy etatowi.
Polskie prawo jasno precyzuje zasady zawierania umów i reguluje zarówno kwestie podatkowe, ubezpieczeniowe, emerytalne i szereg innych. Od lat w naszym kraju jest możliwość zawierania umów B2B, a sama PIP od lat wskazuje błędny w relacjach między firmami a „pracownikami” B2B.
Do tej pory jednak procedury były długie, a sami inspektorzy PIP podczas wizyt w zakładach pracy nie mieli tak potężnego narzędzia jak mają teraz.
Znam wiele firm, które skrupulatnie przeglądają umowy jakie mają zawarte w modelu B2B i zastanawiają się co robić. Czy zostawić sprawy tak jak są i odpowiednio dokumentować, że praca wykonywana de facto dla jednego zakładu pracy i za tę samą pracę, na tych samych zmianach i za to samo wynagrodzenie i jeszcze do tego z tym samym pakietem benefitów, co etatowcy, to jednak B2B? Czy może zrewidować zakres projektu wykonywanego w modelu B2B? Czy może wreszcie zamienić umowę B2B na umowę o pracę?
Ten trzeci model mocno trzepnie po kieszeni obie strony.
Nie jest moją rolą ocena, która umowa jest lepsza. Każda z nich niesie za sobą worek plusów i minusów.
Wrócę jednak do samego nazewnictwa.
Jeśli zdarzy Ci się, że w trakcie kontroli PIP powiesz o umowach B2B, że to umowy z Twoimi pracownikami, to… szykuj się na zalecenie dokonania zmiany w umowie, która podąży w kierunku umowy o pracę. Wypowiadając słowa „to są moi pracownicy” wręczasz czarno na białym argumenty w ręce PIP.
Od dwóch miesięcy inspektorzy ruszyli na kontrole z nowymi uprawnieniami. Od dwóch miesięcy wydają opinie i zalecenia przedsiębiorcom, co jest umową B2B, a co nie jest. Takich interpretacji na rynki pojawiło się już kilkanaście, a z każdym tygodniem pojawiają się nowe i wiesz co w nich jest ciekawego?
Umowy ze studentami, umowy z barberami czy kierowcami zostały uznane za umowy o pracę, a nie B2B! Szok – szczególnie te ze studentami!
Ale… umowy w firmach IT, zostały utrzymane i uznane za prawidłowe, z jednego prostego powodu. W kontrolowanej firmie stwierdzono, że mimo tego, że osoby pracowały na zmiany i na sprzęcie klienta, to jednak nie „pracowały” dla firmy, ale „realizowały” projekt, który był określony w czasie, po czym realizowały inny projekt, i tak dalej i tak dalej. Tu inspektor PIP stwierdził, że skoro jest to praca na projektach, to nie jest to stałe zatrudnienie.
Ot historia, a nie wiem czy wiesz, burza w mediach i wieszczenie tsunami zmian B2B na UoP było właśnie oparte o branżę IT. Czasami media zrobią g*wno burzę, wprowadzą zamieszanie, którego można było całkowicie uniknąć.
Inna taka g*wno burza dotyczy rynku pracy w sektorze BPO/GBS, ale o tym napiszę innym razem.



