Wychodząc na scenę, jedno z pytań jakie zaczyna rodzić się w głowie, to te, gdzie zastanawiasz się czy do swojej publiczności zwracać się oficjalnie, czy bardziej luźno.
Oczywiście, jest wiele czynników, które mogą już same sobą wskazywać, czy mamy sobie panować, czy być po imieniu, ale co do zasady jednak myśli o tej części komunikacji dość regularnie przychodzą do głowy.
Jeśli jesteś na oficjalnym wydarzeniu, gdzie znajdują się na przykład włodarze miast, politycy, nauczyciele akademiccy, czy też wysocy przedstawiciele kościoła, to tu jakbyś nie kombinował, jednak formułą per Pan jest lepsza. Co więcej wielokrotnie w takich przypadkach jeszcze dołożysz tytułowanie – „Panie i Panowie posłowie, Jego czy jej Ekscelencji, Pani lub Panie Prezydencie”. Tak, tak, czasami takie tytułowanie należy włączyć w przekaz ze sceny.
Odłóżmy jednak ten scenariusz na bok i załóżmy, że masz poprowadzić konferencję biznesową. Na Sali pełen przegląd gości, bez większego zaszeregowania w odniesieniu do ważności poszczególnych osób.
Ja w takich przypadkach od razy przechodzę na komunikację „per Ty” lub „per Wy”. Powitanie klasyczne słowami cześć, dzień dobry lub dobry wieczór, a następnie komunikacja w trybie „posłuchajcie, „czy wiecie, że”, „coś Wam powiem”, „zwróćcie uwagę na”.
Taka forma jest dla nas jako ludzi bardziej przyjazna i swobodna oraz naturalna. Dzięki takiej komunikacji nie czujemy się skrępowani, a publiczność również z sympatią reaguje na nasze słowa i prezentowane rzeczy. Także traktuj innych ze sceny tak, jakby to byli Twoi dobrzy znajomi, no chyba, że masz przed soną Prezydenta, Rektora Uczelni, czy też Kardynała.




