Pamiętam czasy jak malowano trawę na zielono. To nie żadna przenośnia, tak było naprawdę. Kiedyś władze lokalnych samorządów i zakładów pracy, kiedy były wizytowane przez wysokich urzędników nakazywały malować trawę na zielono, aby ukryć pewne niedoskonałości.
Powodem, dla którego uciekam do takiego wstępu jest to, że od czasu do czasu wpadają mi w ręce publikacje lub co gorsza raporty, które nie do końca oddają obraz sytuacji w interesujących mnie branżach. Mówiąc wprost, są robione na małych grupach respondentów, Ci respondenci nie udzielają w pełni odpowiedzi na zadane pytania, a raport i tak jest publikowany, mimo tego, że przedstawiany przez niego obraz świata odbiega od rzeczywistości, ale za to ukazuje ważne dla branży tematy w pełnej chwale, pięknie i w nieustającym rozkwicie.
Przepraszam za ten sarkazm, ale nie lubię jak w rynek idą nieprawdziwe informacje i wywierają wpływ na bezpośrednie i pośrednie otoczenie biznesowe.
Nie będę tu zdradzał o jaki konkretnie raport mi chodzi, ale powiem Ci dlaczego takie pompowanie balona szkodzi rynkowi.
Raporty stanowią dla wielu firm, instytucji rządowych i organizacji NGO potężne źródło informacji, na podstawie których podejmowane są konkretne i wielokrotnie kosztowne decyzje.
Przykład – branża rekrutacyjna widząc optymistyczne plany rozwoju danego segmentu rynku buduje swoje plany rekrutacyjne i zatrudnia rekruterów. Branża nieruchomości słysząc o zwiększających się potrzebach biurowych, podejmuje decyzje o budowie nowych budynków biurowych, zmienia założenia budżetowe co do cen wynajmu. Firmy zajmujące się instalacjami audio-video, czytając o rosnącej potrzebie wyposażania biur w narzędzia komunikacyjne budują budżety, a niejednokrotnie zamawiają urządzenia, aby móc je następnie oferować na rynku.
To tylko trzy wybrane przykłady i za każdym z nich idą setki tysięcy złotych, a może i euro. Oszukiwanie rynku, lub inaczej wprowadzanie rynku w błąd powoduje straty wielu branż bezpośrednio i pośrednio związanych z branżą, która swoimi nadmuchanymi prognozami faszeruje rynek.
Tu postawię kropkę. Trzymam kciuki, aby każdy kto zbiera i analizuje dane, a następnie na ich podstawie tworzy raport, robił to rzetelnie i w oparciu o fakty, a nie domysły lub kierując się ideą „moja branża jest najlepsza i rośnie do gwiazd”.