Banner YouTube Wiktor Doktór
Filipiny 1

Co o Polsce myślą na Filipinach?

Dosłownie tydzień temu wpadł mi ręce całkiem świeży raport przygotowany przez I.T. & Business Process Association of the Philippines, Inc. – to organizacja na Filipinach, która zrzesza i analizuje filipiński rynek nowoczesnych usług dla biznesu. Robią tam kawał dobrej roboty i działają na rzecz popularyzacji Filipin jako rynku dla takich branż jak BPO, IT, czy GBS.

Czasami w ich działaniach i analizach pojawia się także Polska. I czasami w nieco bardziej gorzkim smaku.

W tegorocznej edycji raportu „The Philippine IT-BPM Industry Overview„, nawiązanie do Polski pojawia się tylko w kilku miejscach, ale zawsze w kontekście porównania Polski z Filipinami jako lokalizacji dla usług IT i Business Process Management. Polska jest przedstawiana głównie jako konkurent, względem którego Filipiny mają przewagę.

Na wykresie porównującym główne lokalizacje outsourcingowe (zobacz poniżej), Polska znajduje się w grupie krajów takich jak Meksyk, Kostaryka czy RPA. Autorzy wskazują, że Filipiny mają znacznie większą dostępność talentów i niższe koszty niż niemal wszystkie inne lokalizacje offshore, ustępując jedynie Indiom. Co więcej tylko Polska i Meksyk są pokazane jako lokalizacje o wysokich kosztach i niskim dostępie do talentów. Muszę przyznać, że częściowo można się z tym wykresem zgodzić, ale częściowo już nie, szczególnie w obszarze dostępu do talentów wysoko wykwalifikowanych, multijęzycznych, czy też z wyższym wykształceniem. Ale wiadomo, aby zrobić ogólny wykres, można wszystko wrzucić do jednego wora.

Filipiny 1

Niemniej jednak przekaz dotyczący Polski jest następujący:

  • Polska dysponuje mniejszą pulą pracowników niż Filipiny.
  • Polska jest droższa kosztowo.
  • W rezultacie Filipiny mają oferować lepszą kombinację skali i efektywności kosztowej.

Jest to typowy przekaz marketingowy skierowany do inwestorów rozważających lokalizację centrów usług, a my wiedząc jak te dane są prezentowane na świecie, sami powinniśmy robić podobne raporty zwracając uwagę na siłę i możliwości jakimi dysponujemy.

Drugim miejscem, gdzie w raporcie Filipińczyków wspominana jest Polska, jest sekcja poświęcona demografii.

Jest część w raporcie, gdzie dokument porównuje medianę wieku oraz tempo wzrostu populacji w krajach konkurujących o inwestycje IT i BSS. Wśród analizowanych państw wymieniono Polskę obok Indii, Malezji, Wietnamu, Kostaryki, Wielkiej Brytanii i USA.

Filipiny 2

Z wykresu wynika, że:

  • Polska należy do najstarszych społeczeństw w zestawieniu.
  • Polska charakteryzuje się ujemnym przyrostem naturalnym.
  • W przeciwieństwie do Filipin nie posiada szybko rosnącej bazy młodych pracowników.

Autorzy raportu wykorzystują ten argument, aby pokazać, że Filipiny mają długoterminową przewagę w dostępności siły roboczej.

Powyższe daje trochę do myślenia. Oczywiście raport nie uwzględnia napływu do Polski osób w wieku produkcyjnym, które zasilają między innymi sektor nowoczesnych usług dla biznesu.

Choć Polska nie jest bezpośrednio krytykowana, jej obraz w dokumencie można podsumować następująco:

  • Polska jest uznawana za jedną z ważnych globalnych lokalizacji dla usług biznesowych i IT, skoro została uwzględniona w gronie głównych krajów konkurencyjnych.
  • Polska jest traktowana jako istotny punkt odniesienia przy porównaniach międzynarodowych.
  • Polska ma wyższe koszty operacyjne niż na Filipinach.
  • W Polsce jest mniejsza dostępność talentów.
  • W Polsce można zaobserwować starzejące się społeczeństwo.
  • W porównaniu z Filipinami w Polsce są słabsze perspektywy wzrostu zasobów pracy w przyszłości.

Od lat powtarzam, że warto jest mieć na uwadze to, jak nasz kraj jest postrzegany z zewnątrz. Dzięki temu możemy się lepiej przygotowywać do rozmów z nowymi inwestorami i używać argumentów, które przemawiają na naszą korzyść.

Wyzwaniem dla Polski jednak jest to, że jak do tej pory, mimo 30 lat rozwoju sektora BSS w naszym kraju, nie doczekaliśmy się dobrego raportu o sektorze nowoczesnych usług dla biznesu. Opracowania, które są dostępne, są oparte o wybraną część danych i nie obrazują całości rynku. Najbliższe prawdy są dane, które miasta samodzielnie zbierają od firm posiadających w nich swoje centra usług wspólnych. Tu jednak należy pamiętać, że nie w każdym mieście ma to miejsce, a co bardziej istotne – nie każda firma dzieli się informacjami o swojej działalności.

Możemy bazować na pewnych domysłach, a ja mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się solidnych raportów, co do których ludzie nie będą mieli wątpliwości i będziemy mogli je zestawiać z danymi z innych krajów.

No i kropka – czasami warto rzucić okiem, jak nas ocenia i widzi świat.

Zobacz również:

Popularne tagi: