Zobacz również:
Nadchodzi rozwój R&D, ale jak i gdzie?
Sektor nowoczesnych usług dla biznesu ma w Polsce już ponad 30 lat. Przez trzy dekady powstawały w naszym kraju centra usług wspólnych oraz firmy outsourcingowe świadczące mnóstwo różnych usług i obsługujące cały świat.
Teraz w dobie automatyzacji i coraz powszechniej używanej sztucznej inteligencji, sektor ponownie ulega zmianom i jak widać zmierza w kierunku tak zwanych zaawansowanych usług. Z tym nazewnictwem to może nie jest najszczęśliwszy pomysł, gdyż co roku inne procesy nazywamy zaawansowanymi. To tak jak z zawodami przyszłości. Co roku jest definicja zawodów przyszłości i po kilku miesiącach ulega ona zmianie.
Ale jest jednak coś co jest wciąż ważne, wciąż dające ciekawe miejsca pracy, wciąż inspirujące i wciąż związane z biznesem i jest to obszar badań i rozwoju, czyli popularne R&D. U nas nad Wisłą mamy B+R, ale to jest jedno i to samo.
No dobrze. Coraz więcej się mówi o R&D, część z firm podejmuje decyzje, że idzie w tym kierunku. Centra usług wspólnych, w modelach GBS (Business) i GCC (Capability), same wychodzą z inicjatywą i walczą o to, aby badania i rozwój stawały się ich choć w małym stopniu, ale jednak częścią. Niektórym się to nawet bardzo dobrze udaje i powstają u nas w Polsce kilkuset osobowe zespoły, w których żyłach i w na których komputerach R&D stanowi część korporacyjnego DNA.
I teraz pojawia się pytanie.
Czy R&D powinno być budowane przy fabrykach, czy być może jako oddzielne wolnostojące centrum w pięknych budynkach ze szkła i stali w centrach miast.
To nie jest głupie pytanie, gdyż i jedno i drugie podejście ma swoje wady i zalety.
Co stanowi kręgosłup R&D?
Tu najważniejsza jest wiedza i to zazwyczaj wiedza inżynierska, specjalistyczna, wynikająca z lat edukacji.
A gdzie są tacy specjaliści?
Zazwyczaj w miastach.
Z drugiej strony, gdzie się testuje wyniki badań?
W fabrykach i zakładach produkcyjnych.
No to teraz łącząc te dwa środowiska idealnie by było mieć R&D przy fabryce na terenie miasta.
I tu pojawiają się pierwsze wyzwania, gdyż nie zawsze fabryki i zakłady produkcyjne, szczególnie te duże, znajdują się w centrach, ba nawet na obrzeżach miast. Czasami fabryki są lokowane z dala od miast, a dojazd do nich zajmuje dość sporo czasu. Czy inżynierom chciałoby się pokonywać codziennie dziesiątki setki kilometrów i jeździć do fabryk w „in the middle of nowhere”? Być może niektórym tak, ale przy większych zespołach, to już raczej byłoby trudne.
I z tego właśnie powodu centra R&D powstają zazwyczaj w dużych miastach, w sąsiedztwie ośrodków akademickich lub jako części centrów usług wspólnych.
Jednakże, gdyby fabryka była częścią aglomeracji miejskiej z dobrą komunikacją, a tak na przykład jest w Warszawie, Katowicach, Wrocławiu, Trójmieście, Łodzi, Poznaniu, to idealnie byłoby mieć R&D przy fabryce i już!
Na koniec dnia w R&D chodzi o ludzi, o dobrych ludzi, o wykształconych ludzi i trzeba ich czymś skusić aby dla takiego centrum wiedzy pracowali. Długie dojazdy nie brzmią zachęcająco i to należy mieć w pamięci.
Wspomnisz moje słowa – R&D to będzie najszybciej rozwijający się typ centrów operacyjnych w Polsce. Już nie SSC czy GBS, nie proste BPO, ale R&D i tak zwane CoE (Centre of Excellence) będą wzmacniać kręgosłup sektora BSS w naszym pięknym kraju nad Wisłą.
Jestem absolutnie pewien, że tak będzie, a czy mam rację, czy się mylę, to przekonamy się niebawem.



